Bylo sobie Neolithic i... coz, zdechlo. "Umarl krol, niech zyje krol" chcialoby sie zakrzyknac, bo oto na prochach Neolithic wyrosl Black River - dla mnie objawienie i niebywaly kop w bebechy. Zrobmy szybki rachunek sumienia: na wokalu Maciek Taff (Rootwater; nowej plyty jeszcze nie slyszalem ale ponoc swietna) - tego faceta nie trzeba przedstawiac - swietny krzykacz, charyzma ze kilku by obdarzyl i swietne wyczucie publiki. Na gitarach zasuwaja Piotr "Kay" Wtulich i Artur "Art." Kempa. Na basie nie kto inny tylko Tomasz 'Orion' Wroblewski (Behemoth, Vesania). Gary obsluguje zas Darek 'Daray' Brzozowski (Dimmu Borgir, Vesania, Hunter). Kiedy zerknalem na line-up pomyslalem "bedzie git". Nawet nie wiedzialem jak bardzo git bedzie. Debiutancki krazek, o odkrywczym tytule "Black River" wydalo Mystic Productions. Co my tu mamy - ja bym powiedzial, ze kawal dobrego, meskiego grania, takiego rodem z zakurzonego garazu, gdzies na przedmiesciach duzego miasta. Brzmienie jest dosc surowe, brudne (ale ze smakiem), ale jednoczesnie swieze. Kurde, dawno nie slyszalem zeby ktos tak wlasnie gral - z pazurem, a raczej z zadra. Generalnie to cos w stylu desert/stoner rocka, ale raczej nie w rodzaju Black Label Society (znaczy w kazdym kawalku nie ma tutaj solo na pentatonice
Dziesiec numerow (tak naprawde to dziewiec, bo Silence dwa razy w roznej aranzacji) plus klip do Punky Blonde i pare fotek (video warto sobie obadac na YTube, bo moim zdaniem jest bardzo fajny) podano nam na czarnym "talerzyku" (z czarnym maziajem - logosem zespolu) opakowanym w zgrabny, czerwony digipack (oczywiscie z czarnym maziajem). Calosc kosztuje w granicach 35 zlotych polskich, co jest cena absolutnie do przyjecia. Przejdzmy do sedna - czyli swiezego miecha. A tego nie brakuje. Otwierajacy plyte Negative to tylko przygrywka dla swietnego Free Mana - kawalka az kipiacego od dobrej energii i sprawiajacego, ze glowa sama zaczyna kiwac sie do rytmu. Pod numerem piec zamieszkala Punky Blonde - absolutny koncertowy killer i zarazem znak rozpoznawczy tej plyty. Z tego co zauwazylem na koncertach niektorzy ludzie znali i czekali tylko na ten jeden konkretny numer (sic!). Szybko, z wykopem i energia - tak ma byc! A dalej jest juz tylko lepiej - koncowka plyty jest imho megamocna - pod siodemka "Fight" - swietny numer w ktorym na przemian wystepuja momenty szybsze i wolniejsze, miejscami hipnotyczny wokal Taffa nadaje temu numerowi swietny klimat. Pod osemka siedzi moj ulubiony (ax aequo z Fanatic) Silence - kawalek troche smutny, nostalgiczny i generalnie troche depresyjny, ale ze swietnym riffem i solowka. Dalej mamy "Fanatic" - jak padlo wyzej moj drugi numer jeden. Fajnie zagrana gitarka (ach ten piaseczek rodem z Mesy). Znowu - wokal Taffa zalatwia polowe sprawy, swietnie zaspiewany numer, z calkiem niezlym pomyslem. No i maksymalnie wkrecajacy refren ("goes rolin rolin rolin into my head..."
Tym optymistycznym akcentem skonczymy czesc "oficjalna" a przejdziemy do tej osobistej.
Ostatnio dotarla do mnie plota, jakoby pewien element obrabial mi dupe (moze bez nazwisk, teraz wiesz, ze ja wiem). Nic nadzwyczajnego - wszyscy przerabiamy to kazdego dnia, bo taka juz jest ludzka natura. Natomiast jak dowiedzialem sie co bylo przedmiotem obrabiania moich czterech liter, to az mi sie slabo zrobilo. Otoz dowiedzialem sie, zem frajer, bo kupuje oryginalne plyty, zamiast je sciagac z neta. Kurwa, takie rzeczy to tylko w Polsce.









--
Who knows pogo?
And who knows POGOnini?!
-Michal Jelonek
--
Who knows pogo?
And who knows POGOnini?!
-Michal Jelonek
--
I'm not antisocial. I just don't like people.
* * *
Proud citizen of Warsaw: [link]
--
Who knows pogo?
And who knows POGOnini?!
-Michal Jelonek
--
Proud citizen of Warsaw [link]
Proud bassist [link]
--
Who knows pogo?
And who knows POGOnini?!
-Michal Jelonek
--
A Dream is but a Fantasy that has not yet been turned into Reality...
ummm - by me
--
Who knows pogo?
And who knows POGOnini?!
-Michal Jelonek
Previous Page12345...Next Page